- today
- perm_identity Iwona Stadnicka
- remove_red_eye 2298 odwiedzin
Route 66 – droga w prawdziwie rockowym stylu
Chyba na całym świecie nie ma słynniejszej drogi niż Route 66. Już kilkadziesiąt lat temu stała się prawdziwym symbolem wolności i żywą legendą, której sława nie przemija do dziś. To właśnie przez nią wiodły trasy gangsterów, motocyklistów i ludzi, którzy gnali przed siebie w poszukiwaniu lepszego życia. Nic więc dziwnego, że Route 66 często była bohaterem wielu filmów i piosenek, które przyczyniły się do jej popularyzacji. Dlaczego muzycy tak bardzo upodobali sobie drogę? Na czym polega jej fenomen?
Dla wielu artystów Route 66 zajmuje wyjątkowe miejsce w sercu. W szczególności dla rockmanów, którzy wykorzystali jej popularność w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Jej symbolika idealnie wpisywała się w modny w tamtych czasach etos wolności, za którą tęskniły rzesze Amerykanów. Tamten okres, ze względu na zmiany polityczno-obyczajowe, był dla Stanów Zjednoczonych przełomowy. Widać to było w wielu dziedzinach życia, również w kulturze masowej, która miała ogromny wpływ na kształtowanie poglądów i wartości społecznych. Rock’n’roll, który przeżywał wtedy swój rozkwit, stał się głosem tysięcy obywateli, którzy pragnęli zmian. Route 66, która już wtedy była ich symbolem, nabrała jeszcze większego znaczenia, również w kontekście artystycznym. Zaczęły powstawać piosenki na jej cześć, które poświęcone były poszukiwaniu życiowego sensu, własnej drogi i zmierzaniu ku wolności..
Tam, gdzie zaczyna się droga
Korzenie Route 66, nazywanej również Drogą Matką, sięgają 1926 roku. To właśnie wtedy, z inicjatywy społecznika z Oklahomy, Cyrusa Stevensa Avery’ego, otworzono długo wyczekiwaną szosę, łączącą Chicago i Los Angeles. Z miejsca stała się trasą transkontynentalną o imponującej długości 3939 kilometrów. Ale nie tylko o to połączenie chodziło, bo największe znaczenie zyskała, gdy w 1929 roku w Stanach Zjednoczonych wybuchł wielki kryzys, który dotknął nawet banki. Ludzi nie było stać na spłatę kredytów, a farmerzy ze względu na kilkuletnią suszę zostali z niczym. Wtedy padł pomysł, aby wyjechać na Zachód – tam, gdzie leży ziemia obiecana, do której prowadzi Route 66. To była trasa ku wymarzonej wolności i niezależności, a ze względu na uwarunkowania ekonomiczne szybko stała się trampoliną do spełnienia amerykańskiego snu. Choć początkowo Droga Matka miała doprowadzić do wzmocnienia krajowej gospodarki, z czasem ten mit wolności przeniknął także do pozostałych sfer życia, a Route 66 stała się jego symbolem. Trasa okazała się wybawieniem nie tylko dla właścicieli ziem i bankowych dłużników. Pokochali ją również entuzjaści motoryzacji, którzy w końcu mogli dać upust swoim fantazjom o szalonych wyprawach na dwóch lub czterech kółkach. Popularność drogi zwróciła uwagę wielu artystów, którzy uczynili z niej miejsce o szczególnych właściwościach, które sprawiają, że każdy choć raz chciałby przejechać się tą trasą. Choć z powodu niespełnienia wymogów transportu drogowego w czerwcu 1985 roku wykreślono ją z listy szos krajowych, to przejażdżka tą legendarną trasą wciąż jest pragnieniem wielu osób z całego świata. Którzy muzycy nagrali o niej piosenki? Dlaczego była dla nich tak wyjątkowa?
Nat King Cole – pierwszy popularyzator Route 66
Lata dwudzieste i trzydzieste nie były dobrym czasem dla społeczności afroamerykańskiej. Ciemnoskórzy musieli mierzyć się z falą nienawiści i prześladowań. Nawet ci wyżej urodzeni nie zawsze byli traktowani z szacunkiem. Dotyczyło to również zasłużonych dla kraju muzyków, których występy przyciągały nie tylko lokalną publiczność, lecz nawet słuchaczy z innych stanów. Jednym z artystów, który przyczynił się do rozwoju amerykańskiego swingu, bluesa i jazzu, był Nat King Cole. Niestety, jak wielu innych czarnoskórych, on również miał ograniczone prawa – nie wolno mu było jadać i spać w tych samych miejscach, co biali. Ta sytuacja oburzyła afroamerykańską aktywistkę, Albertę Orę, która w hołdzie dla twórczości Cole’a i muzyki bluesowej w 1946 roku otworzyła przy Route 66 pierwszy motel dla „kolorowych”, a jakiś czas później powstał również nocny klub Crystal Palace, w którym odbywały się występy na żywo. Każdy, kto podróżował kultową trasą, mógł wstąpić ze swoim instrumentem i jamować do rana. Na to, aby powstała pierwsza piosenka o słynnej drodze nie trzeba było długo czekać. Wydarzyło się to w tym samym roku i choć autorem utworu jest Robert W. Troup Jr., to właśnie Nat King Cole był jego pierwszym wykonawcą, co przyczyniło się do popularyzacji Route 66 w świecie muzyki. Nagranie opowiada o podróży do słonecznej Kalifornii, a w kolejnych latach doczekało się około stu nowych wykonań. Covery w swoich aranżacjach nagrali m.in. Chuck Berry, Bing Crosby, The Rolling Stones i Depeche Mode.

Route 66 – ulubiona trasa rockendrolowców
Choć początkowo Route 66 należała do bluesmanów, to z czasem stała się symbolem kojarzącym się głównie z rock’n’rollem. A jak wiadomo – nie daleko pada jabłko od jabłoni, bo te dwa gatunki są mocno ze sobą spokrewnione. Rosnąca popularność Drogi Matki spowodowała, że coraz bardziej zaczęli się nią interesować kolejni artyści, nie tylko muzycy, lecz również filmowcy. Takie dzieła jak „Easy Rider” (1969), „Znikający punkt” (1971), „Thelma i Louise” (1991), czy „Urodzeni mordercy” (1994) sprawiły, że Route 66 wpisała się na stałe nie tylko amerykańskiej, lecz również światowej popkultury. Ale ogromny w tym udział miały również rockowe gwiazdy estrady, których piosenki poświęcone były legendarnej trasie. Większość tych utworów powstała w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych – w czasach, kiedy narodził się ruch hipisowski, bardzo mocno związany z rock’n’rollem. Poglądy hipisów skupiały się wokół pacyfizmu i sprzeciwu wobec przemocy, a cała ideologia gloryfikowała wolność, w wielu jej aspektach. Miało to również swój wyraz w muzyce, dlatego artyści w znakomity sposób łączyli symbolikę Drogi Matki z przekazem swoich utworów. Świetnie to zrobiła m.in. grupa Steppenwolf, która w 1968 roku nagrała kultowy „Born to be wild”, który stał się prawdziwym hymnem buntowników, a jeden z cytatów dał nazwę gatunkowi heavy metal.
Autorka: Iwona Stadnicka