×

Kaprys nie jedno ma imię, czyli nietypowe zachcianki gwiazd

Kiedy woda sodowa uderza do głowy – mogą do niej wpadać absurdalne pomysły. Wiele muzycznych gwiazd słynie z nietypowych życzeń, które muszą być spełnione podczas tras koncertowych. Bo jeśli nie będą… lepiej nie wiedzieć, co się wtedy wydarzy. 

Najbardziej topowi artyści mogą na wiele sobie pozwolić. Majątki, jakie posiadają, zapewniają im wszelkie wygody, z których trudno im zrezygnować. A trasy potrafią być bardzo męczące, więc komfortowe warunki są jeszcze milej widziane i pożądane. Wszystko po to, aby gwiazda była wypoczęta i zrelaksowana przed długim i wyczerpującym występem. Ale czy na pewno tylko o to chodzi? Czy niektóre zachcianki nie są przesadą i zwykłym kaprysem, jak u nastolatki? Choć czasem ciężko to ocenić, to z pewnością wiele tych życzeń można uznać za nietypowe, a niekiedy nawet zabawne. Ale zdarzają się również kontrowersyjne prośby, wykraczające poza granice dobrego smaku. I nie zawsze jest to wyłącznie kwestią gustu – często to po prostu zwyczajny brak wstydu i przyzwoitości. Kto ma najbardziej oryginalne wymagania, zapisane w koncertowym riderze? Jaki artysta ma największe fanaberie?

Van Halen – cukierek albo psikus

To chyba jeden z najbardziej znanych przykładów niecodziennych zachcianek gwiazd. Wokół tego tematu powstały już legendy i żarty, które faktycznie wywołują uśmiech na twarzy, a nie grymas zdegustowania i żenady. Muzycy zespołu rockowego Van Halen w 1982 roku zażądali, aby w każdym mieście na trasie koncertowej mieli zapewnione cukierki M&M’S. Na tym jednak oczekiwania się nie kończyły. Kolorowe kulki miały być nie tylko przesypane do miseczki, lecz również wyselekcjonowane pod względem kolorów. Interesowały ich wyłącznie brązowe cukierki, a pozostałe kazali wyrzucić. Jak się później okazało, wcale nie chodziło o słabość zespołu do słodyczy, ale o sprawdzenie, czy organizator przeczytał uważnie całego ridera.

Beyonce – rozkosz ma kolor czerwony

Bez wątpienia jedną z największych współczesnych gwiazd muzyki R&B jest Beyonce. Choć artystka swoją karierę rozpoczynała w zespole Destiny’s Child, to dopiero solowa działalność przyniosła jej spektakularną sławę. Wokalistka na swój sukces ciężko pracowała niemal od dzieciństwa, więc nic dziwnego, że w życiu dorosłym potrafi wysoko zawiesić poprzeczkę – również w temacie wymagań zapisanych w koncertowym riderze. Plotki o jej kaprysach obiegły już cały świat i wcale nie okazały się bajkami, lecz najczystszą prawdą. Obowiązkowe białe ściany w garderobie to jeszcze nic. Prawdziwym hitem jest czerwony papier toaletowy, ale też nie pierwszy lepszy, lecz konkretnego producenta. Natomiast deski klozetowe w toaletach, z których korzysta piosenkarka, muszą być wymienione na nowe. Nie bez znaczenia jest również temperatura w pomieszczeniach, gdzie będzie przebywała gwiazda. Koniecznie musi być co najmniej 25 stopni Celsjusza. Inaczej Beyonce obrazi się i nadąsa.

beyonce źródło KEVIN WINTERAFP East News

Guns’n’Roses – z miłości do Włoch

Panowie z Guns’N’Roses znani są z imprezowego trybu życia, z którego korzystają pełnymi garściami. A własny koncert to najlepsza okazja, aby doświadczyć jak najwięcej uciech i przyjemności. W swoich złotych czasach (lata dziewięćdziesiąte) muzycy otwarcie chwalili się, że żaden inny zespół nie miał tak dużo kobiet do towarzystwa, alkoholu i narkotyków, jak właśnie oni. Jednak w riderze znalazły się całkowicie inne zapisy, które najwyraźniej uznali za bardziej przyziemne. Artyści życzyli sobie, aby w ich garderobie nie zabrało prestiżowych magazynów dla dorosłych, a także… dań z włoskiej kuchni. Axl Rose i spółka w szczególności gustowali w makaronie primavera, pizzy pepperoni i fettuccine alfredo. Jak widać – nawet największe gwiazdy rocka wiedzą, że nie każdy jest Tomem Cruisem i nie jest w stanie wykonać misję niemożliwą. Wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

guns and roses Fot. Wayne Drought Splash News EAST NEWS

Britney Spears – jakie miasto, taka fantazja

Śledząc życie prywatne gwiazd łatwo zauważyć, że celebryci nie lubią się przywiązywać. Często zmieniają partnerów, samochody i… swoje zdanie. Ale nie tylko w tej kwestii nie potrafią być stali w uczuciach. Królowa pop z końca lat dziewięćdziesiątych, Britney Spears dała się poznać jako dość rozkapryszona artystka, która wyjątkowo często wprowadzała zmiany w swoim riderze. A wszystko zależało od tego, w jakim mieście miała występ. Jedno z jej najsłynniejszych wymagań dotyczyło posiłków podczas londyńskiego koncertu w 2011 roku. Organizatorzy musieli zapewnić piosenkarce cheesburgery prosto z McDonalda, ale… bez bułki. Artystka poprosiła także o 100 sztuk fig i śliwek, a na obiad rybę z frytkami. Dodatkowo w jej garderobie musiało się znaleźć zdjęcie księżnej Diany, oprawione w ozdobną ramkę.

Slayer – szyderstwem w próżność

Slayer to niekwestionowana legenda thrash metalu. Na muzyce zespołu wychowało się kilka pokoleń, a ich twórczość wydaje się nieśmiertelna. Choć tak jak wiele innych kapel, ta również zaczynała od koncertów garażowych, a każdy zarobiony pieniądz inwestowała w swój rozwój. I to zaprocentowało, bo muzycy osiągnęli niemal wszystko – sławę, pieniądze, rzeszę oddanych wielbicieli. Ktoś mógłby pomyśleć, że od tego dobrobytu w głowach im się poprzewraca. Dobrym tego przykładem może być rider jednego z festiwali, na którym grupa zagrała w 2011 roku. Panowie zażyczyli sobie 100 śnieżnobiałych kóz, aby złożyć je w ofierze, 50 tys. żywych pszczół, ludzką czaszkę wypełnioną cynamonowymi cukierkami, parasoli odpornych na plamy ze krwi oraz talerza kanapek ułożonych we wzór pentagrama. Okazało się jednak, że podobnie jak Van Halen, muzycy zażartowali sobie i chcieli w ten sposób dać pstryczka w nos innym artystom, którzy są nad wyraz wybredni i humorzaści.

slayer źródło pickart.co.uk

Rihanna – komfort ponad wszystko

Kolejną gwiazdą pop, która oczekuje komfortu na najwyższym poziomie, jest Rihanna. Bez wygód ani rusz! Wokalistka słynie nie tylko ze swojego przeboju o parasolce, lecz także z niekonwencjonalnych zachcianek na trasach koncertowych. Jej pokój musi mieć odpowiedni wystrój, który zapewni właściwą energię i nastrój, aby podczas występów dała z siebie wszystko. Być może bez tego zaśpiewałaby z playbacku. Nie wiadomo. Pewnym natomiast jest, że garderoba musi być ozdobiona czarnymi zasłonami, których brzegi mają być obszyte niebieskim szyfonem o zimnym odcieniu. Inne barwy są niedopuszczalne – kto wie, może wtedy zakłóciłyby jej strefę zen. Lista specjalnych żądań jest jednak znacznie dłuższa. Piosenkarka życzy sobie także, aby podłoga była wyłożona dywanem ze zwierzęcym printem, po którym będzie mogła chodzić boso. Świece także nie mogą być dobrane przypadkowo. Muszą to być produkty konkretnej marki, w kolorze Black Forest. 

Autorka: Iwona Stadnicka

Iwona Stadnicka
Zabawa ze słowem od dawna była jej pasją. Wkrótce to hobby stało się również pracą i sposobem na życie. Pierwsze copywriterskie kroki stawiała podczas studiów dziennikarskich, podejmując współpracę z lokalnym tygodnikiem, gdzie zajmowała się szeroko pojętą tematyką kulturalną. Zdobywając kolejne doświadczenia wyspecjalizowała się także w innych dziedzinach, takich jak zdrowie, turystyka, lifestyle i sprawy społeczne. Ale tak naprawdę to świat muzyki zawsze był najbliższy jej sercu. Dlatego zaczęła rozwijać pisarskie zdolności również w tym kierunku, udzielając się jako redaktor w serwisach muzycznych. Do dziś miłość do muzyki rockowej jest dla niej jak zwierciadło duszy i sposób na wyrażanie siebie. Prywatnie zasłuchana w nieco cięższych brzmieniach, choć jednocześnie przyznaje, że jej muzycznym guilty pleasure jest Lady Gaga.
Zobacz wpisy autora