- today
- perm_identity Jan Matysiuk
- remove_red_eye 349 odwiedzin
Heavy metal na zaliczenie? W Holandii otwarto pierwsze studia dla headbangerów
Growl zamiast egzaminu ustnego, ćwiczenia z perkusji zamiast WF-u, a zaliczenie z gitary prowadzone przez kogoś, kto zjechał pół Europy z trasą koncertową. Nie, to nie sen. To The Metal Factory, czyli nowy wydział Summa College w Eindhoven, który traktuje ciężkie brzmienie śmiertelnie poważnie.
Metalowe studia? Brzmi dobrze. Bardzo dobrze.
Wydział The Metal Factory to pierwsze tego typu miejsce w Europie, a być może i na świecie, gdzie można zdobyć pełnoprawny dyplom w dziedzinie muzyki metalowej. Kierunek powstał z myślą o osobach, które nie tylko kochają metal, ale chcą z nim związać przyszłość zawodową - jako muzycy, wokaliści, producenci, pedagodzy czy kreatywni przedsiębiorcy w branży muzycznej.
Brzmi jak marzenie?
Co się tam właściwie robi? Kto myśli, że studia metalowe to samo „darcie ryja i granie kartofli na perkusji, ten bardzo się zdziwi. Program The Metal Factory jest kompleksowy, przemyślany i zaskakująco szeroki. Obejmuje:
Technikę wokalną – growl, scream, fry scream i wszystko, co można wycisnąć z gardła bez konieczności wizyty u laryngologa,
Instrumentalistykę – gitara, bas, perkusja, klawisze – z naciskiem na grę zespołową i koncertową,
Produkcję muzyczną – od rejestracji po miks i mastering,
Pisanie muzyki i tekstów, również pod kątem pracy studyjnej i scenicznej,
Zarządzanie karierą, podstawy prawa autorskiego, autopromocję i marketing,
Coaching i edukację muzyczną – dla tych, którzy chcą potem uczyć lub wspierać innych.
Jednym słowem: metalowa szkoła życia.
Kadra z krwi i kości
Co wyróżnia The Metal Factory? Zdecydowanie ludzie, którzy ją tworzą. Wykładowcy to nie tylko akademicy, ale przede wszystkim aktywni muzycy, którzy niejedno studio i backstage widzieli od środka. Wielu z nich koncertowało po całym świecie, a ich wiedza to nie tylko teoria, ale i bezcenny bagaż doświadczeń.
Jak mówią sami organizatorzy: „Staramy się, by nasze nauczanie było aktualne i odpowiadało rzeczywistości branży muzycznej. Dlatego tak ważne jest dla nas, by nasi nauczyciele byli jej częścią – na scenie i za kulisami”.
Absolwenci The Metal Factory nie trafiają „w próżnię”. Uczelnia daje solidną bazę nie tylko do rozpoczęcia kariery scenicznej, ale też do działania za kulisami.
Niektórzy absolwenci kończą nawet jako… logopedzi, bo jak się okazuje, growl to nie tylko ekspresja, ale i świetna baza do pracy z głosem na różne sposoby.
Czy to ma sens?
W świecie, gdzie Taylor Swift trafia na programy socjologiczne w Arizonie, a Beyoncé ma swoje kursy na Yale, metal zasłużył na swoje akademickie 5 minut.
Czy to oznacza, że za kilka lat zobaczymy w CV „licencjat z growlu i produkcji doom metalu”? Oby. Bo im więcej miejsc, które wspierają pasję, tym lepsza przyszłość muzyki.
Może w Polsce też powstanie kiedyś taka szkoła? Na ten moment mamy zdaje się tylko szkołę o profilu… disco polo.
