W „Jokerze” wykorzystano utwór słynnego pedofila

Wokół głośnego filmu „Joker” narodziło się już wiele kontrowersji, ale twórcy nie spodziewali się zapewne, że krytyka spadnie na nich za jeden z najmocniejszych atutów filmu – muzykę.

Odkąd „Joker” otrzymał główną nagrodę na najstarszym festiwalu filmowym w Wenecji nie przestaje być o nim cicho. Film w reżyserii Todda Philipsa na ekrany polskich kin wszedł na początku października i szturmem zdobył serca polskich widzów, a nawet większości krytyków filmowych. W Ameryce natomiast „Joker” spotkał się z dużą falą krytyki. Mówi się o tym filmie, że gloryfikuje przemoc – władze USA obawiają się nawet możliwego ataku terrorystycznego podczas seansu, a sprawą zajęło się FBI. Film ma też stygmatyzować osoby psychicznie chore. Kolejna krytyka spadła jednak na twórców „Jokera” z niespodziewanego kierunku: w ścieżce filmowej z filmu dopatrzono się utworu artysty, który obecnie odbywa wyrok za pedofilię. 

Chodzi o Gary’ego Glittera i jego „Rock and Roll Part 2”, który w filmie towarzyszy jednej z kluczowej scen, gdy dręczony chorobą Arthur Fleck w tanecznej sekwencji przeistacza się w Jokera – symbol zbrodni i chaosu. Kawałek powstał w 1972 roku (za produkcję odpowiadał Mike Leander) i zdobył dużą popularność – wykorzystywano go m.in. na wydarzeniach sportowych. Do czasu, aż Glitter został skazany pod koniec lat 90-tych za posiadanie dziecięcej pornografii. Po 4-miesięcznej odsiadce wyemigrował z kraju i popadł z kolei w konflikt z kambodżańskim, a potem wietnamskim systemem sprawiedliwości – kolejne 3 lata życia spędził w wietnamskim więzieniu z zarzutami pedofilii. Po powrocie do Stanów ponownie postawiono mu zarzuty napaści na tle seksualnym na dziewczynkach w wieku od 12 do 14 lat. W 2015 roku sąd skazał go na 16 lat więzienia.

Zarzuty wobec twórców „Jokera” nie są związane tylko z wykorzystaniem utworu w filmie. Przede wszystkim kontrowersyjny jest to, że Glitter otrzymał za to tantiemy. W połączeniu z faktem, że w filmie pojawiają się sceny przemocy wobec dzieci, rodzi to już duży niesmak. 

Szkoda, że tak się stało, bo akurat soundtrack to – obok wybitnej głównej roli Joaquina Phoenixa - jedna z najmocniejszych stron „Jokera”. Pełną playlistę możecie odsłuchać na Spotify – wśród utworów znajdują się symboliczne dla tematyki filmu kawałki „Smile” Jimmy’ego Durante czy „Put On A Happy Face” Tony’ego Bennetta, usłyszymy też Franka Sinatrę, Lou Reeda czy Boba Dylana. („Rock and Roll Part 2” jednak tu nie uświadczycie). 

Warto też podkreślić, że autorką muzyki do filmu jest islandzka kompozytorka Hildur Guðnadóttir, która wcześniej stworzyła genialne OST do głośnego serialu „Czarnobyl”. 

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Nowy komentarz